Soczysta malina w łazience

Dziś soczyście malinowej obsesji ciąg dalszy... Tym razem kilka słów o tym, jak malinami traktuję ciało podczas kąpieli... 


Poranki lubię zaczynać orzeźwiającym, owocowym prysznicem, natomiast wieczorem, po ciężkim dniu, wskakuję do wanny napełnionej jakimś relaksującym i ładnie pachnącym płynem do kąpieli. Do obydwu celów fantastycznie nadaje się malinowy żel pod prysznic i do kąpieli Yves Rocher (na zdj. w środku). Produkt ten jest niedrogi (ok. 16 zł, choć ja dostałam go za 1 grosz jako prezent za zakupy) i dość wydajny - plastikowa, przezroczysta butla mieści 400 ml płynu. 

Ja do butelki włożyłam pompkę po jakimś innym kosmetyku, ale za 3 zł możemy kupić podobną w salonie firmowym. Przy użyciu pompki aplikacja płynu jest o niebo łatwiejsza i wygodniejsza. Sam płyn pięknie pachnie malinami (a w zasadzie, takim naturalnym, babcinym syropem malinowym), delikatnie się pieni i przyjemnie myje skórę, nie wysuszając ani nie podrażniając jej. Skład jest roślinny (jak widać na zbliżeniach poniżej), a opakowanie kosmetyku ulega biodegradacji (hurra!). Co prawda, zawiera znienawidzony przez większość blogerek SLS, ale ja mu to wybaczyłam, bo mam wielką słabość do malin... 



Może polecicie mi jeszcze jakieś inne naturalne i równie soczyście malinowe kosmetyki do twarzy lub ciała? xo
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...