Weekendowe przyjemności #4

Wraz z ostatnim dniem weekendu, postanowiłam wskrzesić na blogu cykl weekendowych przyjemności, których nie było od lutego (w kwietniu luźne lifestyle'owe posty należały do odrębnego cyklu, zatytułowanego Kwiecień plecień). Dzisiaj mam dla Was trochę aktualizacji odnośnie mojej diety, planu treningowego oraz lektur. Zapraszam dalej po szczegóły...!

Po pierwsze: dieta (aktualizacja)


Jakiś rok temu pisałam o mojej wizycie u dietetyczki oraz rewolucjach, które dzięki temu wprowadziłam w swoim sposobie odżywiania (DIETA INDYWIDUALNA, DIETA BEZGLUTENOWA). Muszę przyznać, że zmieniło to bardzo wiele, zarówno w moim życiu, jak i wyglądzie (oczywiście na plus, czego chyba nikomu nie muszę tłumaczyć), jednak jestem tylko człowiekiem, który ma swoje słabości - w moim przypadku, jest to makaron (bez którego nie potrafię się obyć), czasami słodycze oraz chleb z mąki pszennej, która niestety jest w składzie tzw. pieczywa razowego w większości piekarni i supermarketów...:/ Tak czy siak, po kilku miesiącach rozpasania i zaniedbania, postanowiłam się ogarnąć i znowu pilnować tego, co znajduje się na moim talerzu, i w związku z tym udałam się po moje ulubione pieczywo lekkie (żytnie), które lubię mieć w zapasie w domu (aby potem z braku laku nie sięgać po pieczywo z pszenicy) oraz po makarony bezglutenowe. Ku mojemu zdziwieniu, udało mi się takie znaleźć (a konkretnie kukurydziane) w markecie niedaleko mojej pracy, i to za niecałe 4 zł za paczkę! Na szczęście, smakuje nawet lepiej od makaronu z durum! :) Dodatkowo, podczas ostatniej wizyty w Biedronce, wzięłam karton napoju sojowego (od ponad roku nie piję mleka). Byłam ciekawa, czy nada się do kawy (jednak smakuje trochę dziwnie), ale za to jest ok z płatkami na śniadanie... :)

Po drugie: plan treningowy + lektury


No dobra, moim postanowieniem noworocznym był m.in. fitness, niebawem minie pierwsza połowa 2015 roku, a ja w tej kwestii nie zrobiłam nic... Zawsze jest jakaś wymówka: a to przeziębienie, gardełko, zapalenie krtani, a to brak czasu i jeszcze inne. W rezultacie, moje ciało nie jest zbyt gibkie i jędrne, a do tego mam ostatnio problemy z kręgosłupem i nogami, czuję się po prostu sztywna i obolała... Podejrzewam, że aktywność fizyczna pomoże mi się pozbyć tych dolegliwości, a przy tym zrzucić parę kilo... Zaczynam zatem od lektury książki pt. "Żyj zdrowo i aktywnie z Anną Lewandowską", poza tym już w tym tygodniu zaczęłam się rozciągać (5 minutowy stretching z rana, przed śniadaniem) i w planach mam jeszcze popołudniowy fitness oraz rower.

Ponadto, w weekendy lubię celebrować przedpołudnia, przeglądając stare czasopisma, jak również najnowszy numer mojego ukochanego magazynu Instyle, obowiązkowo z kubkiem kawy w ręku...




Mam nadzieję, że u Was weekend mija równie przyjemnie i jesteście gotowi na rozpoczęcie nowego tygodnia...? xo
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...