Organiczne ukojenie suchej skóry dłoni, czyli Phenome: Milky Almond Regenerating Hand Balm

Witajcie po tygodniowej przerwie na blogu! Nie było mnie od tygodnia, ponieważ miałam ostatnio bardzo dużo pracy (plus jedno dodatkowe zlecenie), ale na szczęście wracam i nadrabiam zaległości... :) Dzisiaj opowiem Wam o naturalnym kremie do rąk marki Phenome, który wygrałam w konkursie u Michała na blogu Twoje Źródło Urody.




Jest to pierwszy produkt Phenome, jaki trafił w moje ręce. Generalnie, kosmetyki tej marki cieszą się dobrymi opiniami i mają fantastyczne składy, lecz niestety są jeszcze mało popularne i ciężko dostępne w naszym kraju. Tak czy siak, krem, a w zasadzie balsam do rąk o nazwie Milky Almond Regenerating hand balm, możemy nabyć w salonach firmowych marki w większych miastach lub przez ich e-sklep, gdzie za 50 ml zapłacimy 50 zł. Więcej informacji znajdziecie na stronie produktu TUTAJ.





Krem o pojemności 50 ml znajduje się w metalowej tubie z małą plastikową zakrętką; moim zdaniem, taka forma opakowania i zamykania jest bardzo elegancka, ale niestety średnio praktyczna - zazwyczaj resztki kosmetyku zbierają się wokół zakrętki, tworząc nieestetyczne grudki. Co do zapachu, to moim zdaniem kremik pachnie tak sobie (migdałowo?), aczkolwiek nie wyróżnia się jakąś super rozkoszną, słodką nutą zapachową. A szkoda, bo lubię, gdy produkty do pielęgnacji z tak bogatym, naturalnym składem fundują moim nozdrzom dodatkowe, pozytywne sensacje. 





Przejdźmy jednak do sedna i do zalet produktu, czyli do aplikacji i działania. Po pierwsze, balsam ma gęstą konsystencję, ale dość szybko się rozsmarowuje i wchłania. Po kilku minutach od aplikacji kremu wyczuwam nadal tłustawy film, jednak nie mogę powiedzieć, że mi to jakoś szczególnie przeszkadza; konsystencja jest ok jak na sezon jesienno-zimowy. Niewątpliwie największym atutem tego kosmetyku jest skład (tj. całe bogactwo naturalnych olejków i organicznych ekstraktów roślinnych, m.in. olejek makadamia, kokosowy, ze słodkich migdałów, z awokado, masło shea, proteiny pszenicy, ekstrakty z owoców, z kasztanowca, czy owsa) oraz fakt, że jest to produkt wegetariański, nie testowany na zwierzętach, co więcej, nie zawiera żadnej szkodliwej chemii, np. parabenów, SLS czy SLES, parafiny i innych olei mineralnych, PEG, glikoli, silikonu, syntetycznych barwników i substancji zapachowych, składników pochodzenia zwierzęcego, etc. Natomiast jeśli chodzi o działanie balsamu, to zauważyłam, że przy regularnym stosowaniu pozostawia on skórę dłoni niesamowicie miękką i zregenerowaną, zgodnie z zaleceniami producenta. Co do nawilżenia, to jest poprawnie, ale też bez efektu wow - po kremie Honey Therapy (RECENZJA) mam teraz chyba nieco wygórowane oczekiwania co do kremów do pielęgnacji dłoni ;)


Podsumowując, jest to całkiem przyjemny balsam do rąk o fantastycznym, naturalnym składzie. Jedyne, co mnie nie zachwyca, to zapach, w związku z czym nie jestem pewna, czy sięgnę po ten krem ponownie... Mimo to, bardzo podoba mi się filozofia firmy i jestem ogromnie ciekawa innych produktów Phenome. Piszcie koniecznie w komentarzach na dole, czy znacie kosmetyki tej marki... będę Wam ogromnie wdzięczna za opinie i rekomendacje. xo 

*Dziękuję Michałowi za możliwość przetestowania kremu :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...