NEW IN: Moje pierwsze zamówienie z Dresslink

Jakiś miesiąc temu pokazywałam Wam moją listę zakupów ze sklepu Dresslink (KLIK). Wczoraj popołudniu paczka wreszcie dotarła (czekałam na nią ponad miesiąc, także jest to najdłużej wyczekiwana przeze mnie paczka ever!), tak sobie myślę, że w sam raz na Dzień Kobiet. :) Na pierwszy strzał idą akcesoria i produkty z działu BEAUTY: pędzel do konturowania, pierścionki oraz szminka: 



Pędzel podoba mi się wizualnie; jest wykonany solidnie, zaś włosie ma dosyć zbite; myślę, że powinien się sprawdzić do bronzera lepiej niż miękki GlamBrush, który posiadam w swojej małej kolekcji. 

Pierścionki są niestety trochę na mnie luźne, ale i tak postaram się zrobić z nich użytek i wykorzystać do zdjęć (taki przecież był zamiar). Moim zdaniem w rzeczywistości wyglądają lepiej niż na stronie produktu w sklepie.

Szminka z kolei ma bardzo ładny kolor (jest to pomadka Satin w kolorze Fusion Pink A55), aczkolwiek nie jest tak intensywny, jak się obawiałam. Myślę, że odważę się nosić taki kolor nawet do pracy. Pożyjemy, zobaczymy...





Poza tym, postawiłam również na ciepły szal, który przyda się nie tylko zimą, ale i na chłodniejsze wiosenne dni (tudzież jesień). Szal jest spory, miękki, ciepły i ładnie wykonany, a w rzeczywistości prezentuje się tak:




Jeśli chodzi o odzież, to zaryzykowałam tylko z jedną zabawną koszulką z motywem rzęs. Koszulka w rozmiarze L jest na mnie w sam raz: ani zbyt obcisła, ani za luźna (zazwyczaj noszę rozm. M). Co do jakości, bawełna wydaje się spoko, natomiast jakość szycia nie jest najwyższych lotów. Mimo to, taką koszulkę zawsze wykorzystam do codziennych stylizacji, np. pod żakiet lub ramoneskę, a potem zawsze mogę ją potraktować jako górę od piżamy. Szału ni ma, ale może być ;)



 ***
Powiem szczerze, że byłam trochę sceptycznie nastawiona, a jest całkiem pozytywne zaskoczenie. W przyszłości nie będę raczej zamawiać na tej stronie odzieży, gdyż rzadko co mi się tam podoba, a poza tym, nie oszukujmy się: wysoka jakość nie idzie w parze z tak niską ceną. Natomiast jeśli chodzi o akcesoria (słynne już chińskie pędzle - tzw. puchacze, naparstki do ściągania hybryd itp.) czy innego rodzaju pierdółki, to muszę przyznać, iż są całkiem do rzeczy i chętnie przygarnę więcej... zwłaszcza pędzli do makijażu lub jakichś wisiorków... Dajcie znać, czy coś Wam wpadło w oko. xo
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...