Porządki przedświąteczne, czyli Projekt Denko #18 Marzec 2016

W marcu nadal udało mi się uzbierać sporo zużytych opakowań. Jeśli już kiedyś pisałam o danym produkcie, obok znajdziecie link do recenzji (niestety, w związku z usunięciem komentarzy Google+, pod niektórymi wpisami nie ma ani jednego komentarza od Was, więc jest mi trochę przykro z tego powodu). Tak czy inaczej, zapraszam Was zatem wielkie przedświąteczne sprzątanie...


TWARZ


Garnier Płyn micelarny 3w1 Skóra wrażliwa 400 ml - produkt kultowy, mój ulubiony płyn micelarny. Gdy akurat nie testuję płynów micelarnych innych marek, kupuję na promocjach ten płyn i z przyjemnością używam. Polecam!

Bioderma White Objective, Krem rozjaśniający przebarwienia na dzień 30 ml - bardzo wydajny, używałam go głównie na czoło, gdzie faktycznie trochę rozjaśnił brunatne plamy po słońcu - RECENZJA

Dermedic Hydrain3 Hialuro: Płyn micelarny H2O (skóra sucha) 100 ml - bardzo przyjemny płyn, moim zdaniem porównywalny z różowym Garnierem, tylko skóra po nim jest jakby trochę bardziej nawilżona. Być może kupię na jakiejś promocji...

Biotique Botanicals Bio Fruit Whitening & Depigmentation Face Pack 75g - ajurwedyjska maska na przebarwienia; poprawiała ogólny koloryt, ale mam wrażenie, że nie pomogła rozjaśnić przebarwień - RECENZJA. Stosowałam ją razem z Serum róża by KA-HA, gdyż bez niego bardzo szybko zastygała i była potem trudna do zmycia.


Biocosmetics Mandelic Peel 40 7 ml - kwas migdałowy + kojowy do domowych zabiegów. Niestety, nie widziałam po nim żadnych rezultatów, a zaaplikowany na policzki strasznie szczypał, więc nie kupię ponownie i nie polecam.



L'biotica Aktywne serum do rzęs na dzień z keratyną 7 ml - kupiłam jakieś 2 lata temu za grosze w Biedronce i musiałam szybko zużyć ze względu na datę ważności (3.2016). Forma mascary bardzo wygodna, aczkolwiek nie zauważyłam żadnych efektów poza zmniejszonym wypadaniem rzęs. Nie kupię ponownie.

WŁOSY


Batiste Dry Shampoo Oriental 200 ml - mój ulubieniec, zdecydowanie kupię ponownie. RECENZJA


L'OREAL Paris: Casting Creme Gloss, farba do włosów nr 535 Czekolada - kolejny klasyk w mojej łazience, lubię, polecam i zdecydowanie kupię ponownie (najchętniej na kolejnej promocji w Hebe 2+1 za grosz)! Jedyne, czego nie lubię, to te sztuczne i obciążające moje włosy odżywki, znajdujące się w każdym opakowaniu farby. Zazwyczaj rozdaję je rodzinie i znajomym; tej nie mogłam zużyć od chyba pół roku, więc wylałam resztkę do toalety i wyrzucam bez żalu.

CIAŁO



FA Magic Oil: Pink Jasmine, żel pod prysznic 250 ml - przywiozłam go z I edycji Meet Beauty; dobrze mył i nie wysuszał skóry, ale zapach jaśminu to nie moja bajka. Poza tym, wolę jednak naturalne produkty do codziennego stosowania na skórę twarzy czy ciała.



FA Nutri Skin Acai Berry, Kremowe mydło w płynie 300 ml - kupione w Biedronce za 5 zł! Cudownie pachnie, dobrze myje i nie wysusza dłoni (zawiera SLES zamiast SLS), więc być może kiedyś kupię ponownie (mimo, iż nie jest to mydło naturalne)...



Harmonique, Mleczko do ciała Biała herbata & bambus 250 ml - przywiozłam z Secrets of Beauty. Działanie super, zapach totalnie mi się nie podobał, przez co jestem na nie. RECENZJA



Bania Agafii (Kąpiel Agafii), Scrub do ciała solny odchudzający 300 ml - genialny, naturalny zdzierak do ciała w bardzo przystępnej cenie (kupiłam go na triny.pl za ok. 13 zł). Uwielbiałam nawet jego specyficzny, ziołowy zapach. Polecam i zdecydowanie kupię ponownie! Pisałam o nim kiedyś TUTAJ.



L'AMBRE Balsam do rąk 50 ml - produkt z lutowego pudełka beGLOSSY. Fajna, lekka konsystencja i zapach, ale niestety bardzo kiepska wydajność (zużyłam w niecały miesiąc) i niewystarczające nawilżenie. Nie polecam i nie kupię.



CD Dezodorant Lilia wodna - kupiłam w Hebe ze względu na fajny, naturalny skład i brak soli aluminium w składzie. Zużyłam go w końcu (głównie w dni, które spędzałam w domu), aczkolwiek nie polecam, gdyż wcale nie chroni przed potem, a do tego potwornie szczypie, gdy aplikowałam go po depilacji! 



I.M.P.A. PumiceSPA Proszek do peelingu - dostałam na 2 spotkaniach blogerskich; jedno opakowanie oddałam mężowi do szorowania dłoni po pracy, natomiast to opakowanie zużyłam do sprzątania łazienki na święta (dzięki niemu domyłam wannę, umywalkę i kibelek ;). Nie miałam ochoty używać czegoś takiego do ciała, więc pod tym względem wstrzymam się od opinii.


ZAPACHY + MAKIJAŻ



Yankee Candle Pain Au Raisin 104 g - bardzo fajny, ciepły, ale nie przytłaczający zapach babeczki z koniakiem i rodzynkami. Pisałam o nim kiedyś TUTAJ.

Lolita Lempicka Lolita eau de parfum (miniatura 5 ml) - cudowny i niezwykle trwały słodko-kwiatowy zapach; być może kiedyś skuszę się na flakon pełnowymiarowy (notabene, flakonik też jest śliczny!). RECENZJA

Essie, Super Bossa Nova 5 ml - kolorek śliczny, pomógł mi nawet wygrać w konkursie marki Essie, jednak lakier się zważył i muszę wyrzucić. Niestety, zauważyłam, że limitowane miniaturki Essie są nieco gorszej jakości (tj. gorzej się rozprowadzają i krócej trzymają) niż pełnowymiarowe, więc na mini wersje się raczej nie skuszę.




To tyle zużyć w marcu. Cieszę się, że mogę pozbyć się śmieci jeszcze przed świętami. W mojej łazience i toaletce stopniowo zaczyna się robić coraz luźniej - postanowiłam w tym roku nie jeździć na zbyt wiele spotkań blogerskich i zbyt wiele nie kupować (tylko naprawdę potrzebne rzeczy!), aby w końcu nadmiar kosmetyków przestał mnie przytłaczać oraz by osiągnąć upragniony kosmetyczny minimalizm... xo
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...