REVITACELL: Intensywna regeneracja brwi, rzęs i okolic oczu na bazie komórek macierzystych

Witajcie! Dziś chcę Wam przedstawić dwa ciekawe kosmetyki marki REVITACELL, które trafiły do mnie na listopadowym spotkaniu blogerek w Łodzi, oraz moje wrażenia z ponad dwumiesięcznej kuracji tymi produktami.


Wrocławska marka REVITACELL nie jest jeszcze zbyt znana na polskim rynku kosmetycznym, a w sumie szkoda, ponieważ produkuje całkiem interesujące kosmetyki, zawierające innowacyjny składnik o nazwie NHAC Biocervin MIC-1, który, jak twierdzi producent:

"pozyskany [jest] dzięki przełomowemu odkryciu naukowemu - opatentowanej linii komórek macierzystych MIC-1. Jego aktywne czynniki białkowe stymulują skórę do regeneracji. Zawiera łatwo przyswajalne formy kolagenu, które odbudowują uszkodzenia i stymulują powstawanie nowych włókien kolagenowych w skórze. Daje impuls do szybkiej, efektywnej, naturalnej i samodzielnej regeneracji."

Składnik ten znajduje się już na drugim miejscu na liście składników INCI obu preparatów, z którymi miałam styczność: pierwszym jest Bioaktywny koncentrat regenerujący do delikatnej skóry okolic oczu, natomiast drugi to Intensywna kuracja regenerująca do rzęs i brwi na bazie opatentowanych komórek macierzystych. Najpierw przyjrzyjmy się pierwszemu produktowi, czyli kremowi do okolic oczu...


Opakowanie
Koncentrat pod oczy ma postać białego, bezzapachowego kremu o raczej lekkiej konsystencji. Znajduje się w poręcznym opakowaniu o pojemności 15 ml i posiada praktyczną pompkę typu air-less. Niestety, srebrne napisy na opakowaniu oraz zatyczka już po kilku użyciach wyglądały dość nieestetycznie, gdyż napisy i srebrna powłoka starły się, natomiast plastik na zatyczce popękał i obecnie wygląda raczej kiepsko (co widać na zdjęciach). 

Skład
Pomijając aspekt wizualny opakowania, skład samego kosmetyku zasługuje na uwagę, bowiem oprócz wyżej wspomnianego NHAC, mamy tu również m.in. olej makadamia, oliwę z oliwek, ekstrakt ze złotych alg, masło shea, witaminę E i kofeinę. 


Konsystencja
Pomimo tak bogatego składu, krem jest zaskakująco lekki, szybko się rozsmarowuje na skórze i wchłania bez problemu, nie zostawiając tłustej czy lepkiej warstwy (jest to raczej delikatna, nawilżająca powłoka, która się nie roluje i doskonale współgra z nałożonym potem makijażem).

Działanie
Krem stosuję pod oczami i na okolice oka dwa razy dziennie: rano i wieczorem, i po ponad 2 miesiącach codziennego stosowanie stwierdzam, że:
  • krem jest łagodny dla mojej delikatnej skóry wokół oczu, nie uczula
  • szybko się wchłania i nadaje pod makijaż
  • skóra jest dobrze nawilżona i odżywiona
  • mam wrażenie, iż cienie pod oczami trochę zjaśniały (a zmagam się z nimi od zawsze; nawet korektor Estee Lauder Double Wear nie jest w stanie całkiem zakryć tego zasinienia!), co jest dla mnie ogromnie pozytywnym zaskoczeniem
  • niestety, działania liftingującego czy przeciwzmarszczkowego nie odnotowałam: kurze  łapki jak były, tak są (jestem już po 30.), więc pewnie bez bardziej inwazyjnych metod w niedalekiej przyszłości się nie obędzie. :/
Jak na cenę 50 zł, uważam, iż jest to całkiem dobry krem nawilżająco-odżywczy, natomiast ubolewam nad faktem, iż nie wygładził mi zmarszczek i za tę cenę ma opakowanie z dosyć tandetnego plastiku.


Intensywna kuracja regenerująca do rzęs i brwi na bazie opatentowanych komórek macierzystych, czyli po mojemu odżywka do rzęs i brwi ma z kolei postać bezbarwnego żelu, który aplikujemy za pomocą szczotki typu mascara. Tutaj opakowanie (8 ml) jest nieco bardziej udane, aczkolwiek srebrne napisy trochę się starły. Co do działania preparatu, to muszę przyznać, iż zgodnie z obietnicami producenta, pobudza regenerację i wzrost rzadkich, wypadających rzęs i brwi. Już po okresie ok. 1-1,5 miesiąca zauważyłam, że:
  • podczas demakijażu, rzęsy praktycznie przestały wypadać
  • porosły mi nowe, krótkie rzęski na górnej linii wodnej oka (na dolne rzęsy nie aplikuję odżywki wcale, gdyż mam je i tak za długie) 
  • brwi, wcześniej bardzo rzadkie i słabe, wzmocniły się i zagęściły; z początku rosły trochę "dziko", ale z czasem udało mi się je okiełznać - przeczesuję je żelem i wówczas leżą tam, gdzie ich miejsce ;)


Producent zaleca stosowanie preparatu 2 razy dziennie (rano i wieczorem, po demakijażu), również jako podkład pod tusz do rzęs, jednak ja używam odżywki głównie na wieczór i aktualnie już tylko na brwi, gdyż to właśnie one wołają o pomstę do nieba, zaś rzęsy mam z natury długie. Odżywka kosztuje 140 zł, więc pewnie nie sięgnę po nią ponownie, natomiast potwierdzam, iż jest skuteczna i faktycznie rosną po niej nowe włoski, zarówno na linii rzęs, jak i w łuku brwiowym. :)


Podsumowując, jestem zadowolona z działania obu produktów marki REVITACELL. Pomijając brak wygładzenia pierwszych zmarszczek pod oczami, mam doskonale nawilżoną skórę w okolicy oka, a do tego brwi oraz rzęsy znacznie mocniejsze i bardziej gęste, bez jakichkolwiek podrażnień i innych niemiłych przygód, których przyznam szczerze, trochę się obawiałam. 

Słyszałyście kiedyś o marce Revitacell?
Jeśli nie, więcej info znajdziecie TUTAJ.

*Dziękuję marce Revitacell oraz Organizatorce spotkania, Sylwii, za możliwość przetestowania kosmetyków.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...