Eveline Magical CC Cream - Multifunkcyjny Krem CC

Mimo, iż jestem zwolenniczką eco-friendly kosmetyków do pielęgnacji twarzy i ciała, to z naturalną kolorówką miałam już przeróżne doznania. Próbowałam kilku ekologicznych i wegańskich podkładów, naturalnych kremów cc i bb (w tym nawet jeden azjatycki) i, jak dotąd, żaden z nich nie był w stanie sprostać moim oczekiwaniom. A to był za ciemny, wręcz pomarańczowy, a to za jasny, lub też za różowy, a to za ciężki, a to przesuszał... no po prostu, zawsze coś. Muszę przyznać, że wciąż z nadzieją szukam jakiegoś naturalnego, w miarę lekkiego fluidu, który jednak da radę poprawić koloryt mojej facjaty (tj. zakryć moje zaczerwienienia i przebarwienia posłoneczne), jednak póki co, z powodzeniem używam już kolejnego kremu CC marki Eveline Cosmetics, przy którym te wszystkie eco-friendly pokemony mogą się schować głęboko do szuflady. Magical CC Cream (w polskiej wersji nosi nazwę Multifunkcyjnego Kremu CC) jest moim odkryciem i jednocześnie ulubieńcem ostatniego miesiąca, bowiem "zakrywa" drobne niedoskonałości, ma odcień idealny dla mnie, a jednocześnie jest lekki, przez co mam wrażenie, jakbym w ogóle nic nie miała na twarzy, tylko lekko rozświetloną i "poprawioną" skórę...  


Obietnic producenta ani oczywistych aspektów, typu "opakowanie" nie będę tutaj szczegółowo opisywać, bo po pierwsze: nie każdy lubi czytać takie deklaracje, a poza tym każdy sobie może wejść na stronę producenta i przeczytać samodzielnie. W skrócie, krem ma przede wszystkim poprawiać koloryt, rozświetlać i matować skórę. Co do opakowania, to widać dokładnie na zdjęciu - jest to plastikowa tubka z zakrętką u dołu, na niej etykiety z informacjami, jak na większości kosmetyków na rynku ;) Przejdźmy jednak do spraw najważniejszych, czyli do aplikacji i działania produktu... 



Po wyciśnięciu kremu z tubki ukazuje nam się kremowy fluid z drobinkami (lub małymi ziarenkami, przypominającymi trochę piasek), które po rozprowadzeniu na skórze stapiają się z kremem i tworzą jednolitą maź. Krem trzeba krótką chwilkę wsmarowywać w skórę palcami, można też użyć gąbki typu beauty blender (choć osobiście uważam, iż ze względu na te drobinki i niezbyt lejącą konsystencję, palce sprawdzą się tutaj po prostu najlepiej). W efekcie mamy rozświetloną cerę o jednolitym kolorycie, bez jakiegokolwiek efektu "tapety" czy "maski".




Plusy:
  • nie uczula i nie ściąga skóry, jak niektóre kremy cc czy bb
  • zawiera kwas hialuronowy, dzięki czemu skóra jest nawilżona, bez suchych "placków" na policzkach i bez podkreślonych suchych skórek na nosie
  • posiada SPF 15, który chroni przed UVA/UVB (aczkolwiek przy mojej skłonności do hiperpigmentacji, ten filtr jest i tak za niski, więc dodatkowo na czole aplikuję SPF50)
  • nie tworzy efektu maski; jest lekki, praktycznie nie czuję, iż mam go na skórze
  • nie zapycha, nie zauważyłam żadnych niespodzianek po dłuższym stosowaniu
  • zgodnie z obietnicą producenta, cera wygląda "naturalnie, nieskazitelnie" i promiennie
  • kolor (50 - light beige) idealnie pasuje do mojej jasnej karnacji i "nie odcina się" od szyi, w przeciwieństwie do większości tego typu produktów na rynku
  • dosyć łatwo się rozprowadza i wtapia w skórę (najpierw krem na postać białej pasty z drobinkami, która po rozsmarowaniu staje się zupełnie niewidoczna)
  • kryje delikatnie (zielony CC z serii Face Therapy Professional krył trochę lepiej), ale przez to może być również stosowany jako baza pod podkład
  • ładnie pachnie
  • cena (w e-sklepie Eveline kosztuje 14 zł)i dostępność kosmetyku zadowoli większość Polek.
Minusy:
  • tubka jest jakby napompowana powietrzem i ma się wrażenie, że opakowanie jest prawie puste, bez fluidu w środku (co jest trochę dziwne; na początku miałam wrażenie, że produkt jest mało wydajny)
  • niestety, bardziej rozświetla niż matuje; po jakichś 2-3 godzinach moja mieszana cera zaczyna się świecić, pomimo zaaplikowanego na krem pudru
  • trwałość nie jest najwyższa; po kilku godzinach krem cc ściera się z twarzy
  • skład nie powali na kolana miłośniczki kosmetyków naturalnych (zawiera PEG'i/PPG, parabeny "i inne takie takie"), aczkolwiek dla mnie w tym momencie wygląd skóry i naturalny efekt są o wiele istotniejsze aniżeli naturalny skład.

Biorąc pod uwagę wszystkie plusy i minusy, jak również cenę tego kosmetyku, uważam, iż jest to bardzo dobry tani kosmetyk do codziennego, delikatnego wyrównania kolorytu cery. Sprawdzi się zwłaszcza u młodych dziewczyn oraz dla cer bez większych problemów skórnych (i bez nadmiernego przetłuszczania się), ewentualnie u osób, które chcą odpocząć od ciężkich podkładów kryjących i pragną tylko lekko poprawić koloryt (ewentualnie troszeczkę przykryć drobne zaczerwienienia czy miejscowe przebarwienia). Jego ogromną zaletą jest fakt, iż jest łatwy i szybki w aplikacji, a poza tym jest do nabycia w większości drogerii za naprawdę niewielkie pieniądze, przez co można mu wybaczyć drobne wady (takie jak np. brak matowienia). Krótko mówiąc, po tym produkcie moja skóra wygląda lepiej niż po droższych kremach bb/cc lub podkładach niektórych marek (m.in. Yves Rocher, Loreal, Garnier, Bottega Verde, Arbonne, czy nawet moja ukochana Tołpa!). Po przetestowaniu tego CC mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że go lubię, polecam i z pewnością będę do niego wracać.

Znacie go? A może macie jakieś inne ulubione fluidy do codziennego użytku?

*Kosmetyk miałam przyjemność przetestować dzięki uprzejmości marki Eveline, która 
była jednym ze Sponsorów Spotkania Blogerek we Wrocławiu w sierpniu 2015 roku. Dziękuję! 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...