Odmładzanie skóry twarzy z NIVEA Q10

"Stary dobry" krem Nivea to już klasyka gatunku, znały go nasze babcie, używały nasze mamy, natomiast ja w ciągu ostatnich dwóch miesięcy miałam okazję przekonać się na własnej skórze, jak sprawdzają się nieco nowsze produkty marki Nivea: Przeciwzmarszczkowe Serum NIVEA Q10 Plus Perły młodości oraz Przeciwzmarszczkowy krem nawilżający na dzień z SPF15. Jeśli jesteście ciekawi, jak te produkty sprawdziły się na skórze z pierwszymi zmarszczkami (tj. 30+), zapraszam na recenzję...


Serum "Perły młodości" 

OPAKOWANIE
Kosmetyk znajduje się w plastikowym, smukłym opakowaniu (o pojemności 40 ml) z pompką. Opakowanie jest estetyczne oraz bardzo solidne - pompka działa bez zarzutu, nic się nie zacina, a przez plastik widzimy dokładnie ilość żółtych perełek, które po wydobyciu zamieniają się w krem. Etykieta-naklejka na plastikowej butelce zawiera informacje tylko w języku angielskim, natomiast na kartonowym opakowaniu, w które kosmetyk był oryginalnie zapakowany, znajdziemy już informacje dotyczące działania produktu w języku polskim, jak również szczegółową listę składników INCI.


APLIKACJA
Jak widzicie na zdjęciu, serum ma postać żółtych perełek, które po wyciśnięciu zmieniają konsystencję na kremową, z niewielkimi "grudkami". Serum wystarczy chwilę wsmarować w skórę, a po chwili wchłania się całkowicie, pozostawiając skórę twarzy gładką i matową. Małym minusem tego kosmetyku jest w moim odczuciu dosyć sztuczny (i dla mojego wybrednego nosa średnio przyjemny) zapach, ale mimo to, aplikacja jest naprawdę całkiem przyjemna i bezproblemowa. 



DZIAŁANIE
Jak informuje producent na opakowaniu, serum ma zapewniać najwyższą dawkę naturalnie występującego w naszej skórze koenzymu Q10, który odpowiada za zwiększanie produkcji elastyny i redukcję zmarszczek. Ponadto, serum ma również wygładzać powierzchnię skóry, sprawiać, że będzie miękka w dotyku i że będzie wyglądać młodziej. W moim odczuciu, skóra po zastosowaniu serum jest faktycznie gładsza i bardziej miękka, jednak po 2 miesiącach regularnego stosowania, nie odnotowałam zniknięcia drobnych zmarszczek mimicznych. Jeśli po dłuższym czasie to się zmieni, to z pewnością poinformuję Was o tym fakcie... 

Krem nawilżający na dzień SPF15

OPAKOWANIE
Kosmetyk znajduje się w plastikowym słoiczku 50 ml z odkręcaną pokrywką, również oryginalnie zapakowanym w kartonowe pudełeczko, na którym znajdziemy wszelkie informacje o produkcie wraz z listą składników (jak na zdjęciu poniżej). 


APLIKACJA
Krem ma zdecydowanie bardziej gęstą i cięższą konsystencję od serum i moim zdaniem pachnie o wiele przyjemniej (zapach ten jest może nieco sztuczny, ale z drugiej strony przyjemnie "kremowy", przypominający mi znany z liceum krem Nivea Soft). Krem ma też inne zabarwienie od perełek (-> jest mlecznobiały), a po nałożeniu na skórę szybko się rozsmarowuje i dosyć szybko wchłania, pozostawiając jednak przez kilkanaście minut lekko wyczuwalny, tłustawy film. 


DZIAŁANIE
Po nałożeniu kremu, skóra jest przyjemnie nawilżona i trochę się błyszczy, więc dla osób z bardzo tłustą cerą (zwłaszcza latem), kosmetyk może być trochę za ciężki. Ja, mimo iż jestem posiadaczką cery mieszanej (tj. tłustej w strefie T i bardzo suchej na policzkach), nie narzekam na to nadmierne wydzielanie sebum; jeśli na czole czy brodzie za bardzo się świecę, nadmiar sebum po prostu zdejmuję za pomocą bibułek matujących. Dla mnie ogromne znaczenie ma fakt, iż krem doskonale nawilża moją przesuszoną skórę na policzkach (podejrzewam, że to za sprawą zawartości masła shea, które znajduje się już na trzecim miejscu listy składników INCI), nie uczulił mnie ani nie zapchał (zawiera glicerynę, ale ja nie mam z nią żadnego problemu), a do tego nadaje się pod makijaż. Jedynym zastrzeżeniem, jakie mam wobec tego produktu, jest zbyt niski SPF - jako osoba ze skłonnością do przebarwień posłonecznych, kremu używam głównie na noc lub na dzień tylko wtedy, gdy wiem, że nie będę wychodzić z domu; wiosną i latem  po prostu nie ruszam się z domu bez filtra o wartości minimum SPF50. 

Poniżej moje subiektywne zestawienie plusów i minusów kosmetyków z serii Q10:

Zalety produktów:
  • produkty delikatne i bezpieczne dla skóry; powinny być odpowiednie również dla posiadaczek skóry wrażliwej; nie uczuliły i nie podrażniły
  • bardzo dobrze nawilżają skórę
  • wygładzają i zwiększają elastyczność skóry
  • nadają się pod makijaż (serum może być stosowane jako baza pod makijaż)
  • nie zapychają, nie spowodowały u mnie żadnego wysypu nieprzyjaciół
  • są dostępne w większości drogerii i sklepów
  • mają eleganckie i bardzo solidne opakowania
  • są bardzo wydajne (używam ich dopiero od 2 miesięcy, a myślę, że zużyłam tylko 1/3 kosmetyków z opakowań) i mają długi termin przydatności - 12 miesięcy od otwarcia.

Wady produktów:
  • krem ma zbyt niski SPF jak na moje potrzeby (jeśli macie skłonność do przebarwień, to krem zostawcie sobie na chłodniejsze i mniej słoneczne dni)
  • krem może okazać się zbyt tłusty i ciężki (zwłaszcza latem), zatem wydaje mi się odpowiedni bardziej jesienią czy zimą, serum natomiast jest lekkie i matuje skórę
  • moim zdaniem, serum wygląda i pachnie trochę sztucznie
  • dla niektórych Polek, cena ok. 50 zł za serum oraz ok. 45 zł za krem na dzień może być zbyt wysoka
  • nie są to produkty odpowiednie dla fanek kosmetyków naturalnych (jednak na szczęście, firma NIVEA nie testuje swoich kosmetyków na zwierzętach :).

MOJA OPINIA
Po 2 miesiącach codziennego stosowania serum i kremu dwa, a czasem nawet trzy razy dziennie stwierdzam, że moja skóra faktycznie wygląda nieco młodziej (pomijając oczywiście skłonność do przebarwień oraz fakt, że zmarszczki mimiczne jak były, tak nadal na mojej twarzy są :/). Po tych 2 miesiącach codziennego smarowania zauważyłam, że moja cera jest doskonale nawilżona, gładsza i bardziej miękka. Myślę, że serum jesienią zastąpię jakimś innym produktem, który rozjaśni plamy hiperpigmentacyjne, natomiast do kremu planuję jeszcze wrócić w sezonie jesienno-zimowym, kiedy to zazwyczaj miewam spore problemy z nawilżeniem suchych partii skóry. Ponadto, jestem bardzo ciekawa przeciwzmarszczkowego kremu pod oczy z tej serii i chciałabym się przekonać, czy choć w niewielkim stopniu byłyby w stanie wygładzić moje kurze łapki... Tak czy inaczej, jeśli szukacie produktów odmładzających, które są bezpieczne dla skóry i super dobrze nawilżają oraz wygładzają skórę, to z czystym sercem mogę Wam polecić serię NIVEA Q10.

Więcej informacji o produktach (w tym m.in. pełną listę składników) znajdziecie na stronie nivea.pl:

Serum "Perły młodości" KLIK
Krem na dzień KLIK            

Dziękuję marce NIVEA oraz serwisowi BLOGmedia za możliwość przetestowania produktów. Ostatnio w ramach kampanii dostałam też nowe chusteczki do demakijażu NIVEA Cream Care, ale o nich usłyszycie niebawem... xo
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...