Fluid matujący BIELENDA, czyli o tym, że tani podkład też może być dobry

Bielenda Make-Up Academie fluid matujący MATT w odcieniu nr 1 (naturalnym) przywiozłam w kwietniu 2016 jako upominek z konferencji Meet Beauty od marki Bielenda i przyznam szczerze, byłam go potwornie ciekawa. Dzisiaj, po pół roku testowania w różnych warunkach pogodowych, chcę się z Wami podzielić moimi wrażeniami. 


Jeśli chodzi o opakowanie, to widzicie na zdjęciu, iż jest to całkiem ładna i zgrabna tubka o pojemności 30 g, utrzymana w przyjaznych kolorach beżu z domieszką złota (złota jest nakrętka i logo producenta). Na opakowaniu widnieje cała masa informacji dotyczących kosmetyku w języku polskim, skład oraz  krótka instrukcja dotycząca aplikacji w języku angielskim. Tubka jest poręczna, jednak trochę napompowana powietrzem, przez co pod koniec trochę ciężko wycisnąć odpowiednią ilość fluidu. Nakrętka jest średnio praktycznym rozwiązaniem, wolałabym jednak w tym miejscu pompkę, ale podejrzewam, iż za tę cenę (tj.  ok. 12 zł), nie można mieć wszystkiego... ;)


Fluid matujący Bielenda występuje w 3 odcieniach: 1,2 i 3. Odcień podkładu, który do mnie trafił to 'naturalny' (nr 1), czyli najjaśniejszy z gamy. Na szczęście, nie wpada w różowe tony (czego nie cierpię, gdyż takie 'różowe' podkłady podkreślają moje zaczerwienienia i sińce pod oczami) ani nie ciemnieje; ma on beżowe, lekko wpadające w żółtawe, tony (czyli takie jak lubię, ale też bez przegięcia w pomarańczową stronę mocy). Odcień jasny jest dla mnie jednak nieco za ciemny, i to nawet po lecie (gdy szyję mam lekko opaloną) troszkę odcina się od szyi. 


Konsystencja, jak informuje producent na opakowaniu, ma być "ultra lekka", "nietłusta" i "jedwabista" - moim zdaniem ultra lekki fluid to to nie jest, owszem, konsystencja jest w pewnym sensie jedwabista, ale trochę gęstawa, w związku z czym fluid trzeba dobrze rozprowadzić i rozetrzeć na buzi, aby nie wchodził w pory i nie było go za dużo. Ja najczęściej stosuję do aplikacji palce i dla mnie ta metoda jest najlepsza, bowiem pod wpływem ciepła naszych dłoni pudrowe składniki produktu lepiej "wtapiają" się w naszą skórę. Fluid po nałożeniu lekko zastyga, niemniej, nie jest zbyt ciężki, a po nałożeniu (jeśli oczywiście jest dobrze rozsmarowany i nie zaaplikujemy go zbyt wiele!) nie czuć go na twarzy. Mimo zawartości składników pudrowych, nie przesusza mi skóry na policzkach (a często miewam z tym problemy przy mojej mieszanej skórze), jednak ma tendencję do podkreślania suchych skórek na nosie. I to w moim odczuciu jest chyba największy zarzut, jaki mogę postawić temu produktowi.



Efekt matowienia i trwałość są naprawdę imponujące i moim zdaniem podkład sprawdzi się doskonale na tłustej skórze. Dla mnie świetne w tym produkcie jest to, iż po nałożeniu podkładu nie trzeba używać pudru - oczywiście, wiem, że puder gruntuje makijaż itd. itp., ale ja po prostu pudru na mojej facjacie nie lubię i nic na to nie poradzę, zawsze mam wtedy wrażenie ściągnięcia skóry i odczuwam pewien dyskomfort. Tak czy inaczej, podkład sprawdził się całkiem nieźle, poprawia i ujednolica wygląd cery, a przy tym wygląda całkiem naturalnie i jednocześnie matuje skórę na długi czas - oczywiście, po upływie 8 h fluid trochę się starł i dosyć wyraźnie widoczne są już wszelkie niedoskonałości, zasinienia czy przebarwienia, ale przez kilka godzin (do ok. 6) produkt wygląda naprawdę dobrze. Na zdjęciu poniżej widzicie podkład tuż po aplikacji - specjalnie w tym dniu nie aplikowałam korektora, bronzera, różu czy rozświetlacza, byście mogli zobaczyć tylko i wyłącznie ten podkład na mojej skórze z przebarwieniami:



Jeśli natomiast chodzi o krycie, trzeba przyznać, iż jest raczej średnie - przykrywa drobne zmiany i plamy po wypryskach, ale już mocniejsze i bardziej rozległe przebarwienia będą wymagały dodatkowego użycia korektora czy po prostu mocniej kryjącego fluidu. Tak czy inaczej, dla mnie krycie jest całkiem zadowalające; mam w szufladzie toaletki jeszcze próbkę podkładu kryjącego tej marki (wersja Cover) i na dniach będę musiała sobie zaaplikować i porównać te dwa produkty, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestię tuszowania przebarwień. Jeśli chodzi o wydajność, to ciężko mi ją określić; muszę przyznać, że ta 30 g tubka starczyła mi na prawie pół roku, aczkolwiek nie używałam go codziennie, raczej sporadycznie. Uważam, iż ten podkład najlepiej sprawdzał się latem (zwłaszcza w upały, gdy musiałam się malować do pracy). Jeśli macie tłustą lub mieszaną skórę i szukacie taniego i jednocześnie przyzwoitego podkładu, to serdecznie Wam ten fluid polecam. xo

PS. Dziękuję marce Bielenda za ten souvenir z Konferencji Meet Beauty :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...