Miałam ci ja VIANEK!

Miałam Ci ja Vianek, oj miałam... właśnie dzisiaj zdenkowałam ;) Jeśli jesteście ciekawi moich wrażeń i pierwszego starcia z Viankiem, zapraszam do dalszej lektury...


Vianek Ujędrniający Balsam do ciała do każdego rodzaju skóry znalazłam w pudełku Joybox (->Openbox) wiosną 2016 roku, kiedy to wszyscy zachwycali się nowym "dzieckiem" dobrze wszystkim znanej i cenionej marki Sylveco. Byłam od początku tak ciekawa, że od razu przystąpiłam do testów. I już po pierwszym posmarowaniu się balsamem przepadłam. To był ten jego niesamowity, trudny do określenia zapach, jakby nuty pól i ogrodów z dzieciństwa. Zakochałam się i smarowałam dalej z nadzieją, że zakocham się również w innych właściwościach tego kosmetyku. Niestety, im dalej w las, tym gorzej. Po nieco dłuższym stosowaniu, konsystencja balsamu zaczęła mi strasznie przeszkadzać - produkt ma niezbyt gęstą konsystencję, ale bardzo ciężko i topornie rozsmarowuje się na skórze. Biała powłoka wchłania się w skórę dopiero wtedy, gdy już solidnie namęczymy się przy rozcieraniu tego specyfiku :/ Na pocieszenie tylko powiem, że balsam nie zostawia tłustego filmu (zresztą tłusty ten balsam nie jest, raczej "tępy", co nie uprzyjemnia aplikacji). 


Na dłuższą metę zawiodłam się również na działaniu tego Vianka. Smarowałam nim z uporem maniaka dekolt, pośladki, biodra i uda, czasem nawet także ramiona. Namęczyłam się przy tym smarowaniu niemiłosiernie, po jakimś czasie zapach zaczął mnie już drażnić i męczyć, a działania ujędrniającego nie zauważyłam. OK, producent na opakowaniu informuje, iż produkt ma zniwelować cellulit w I stadium, ja co prawda mam bardziej zaawansowaną skórkę pomarańczową, ale mimo to oczekiwałam chociaż jakiegoś napięcia, uelastycznienia czy ujędrnienia skóry; niczego takiego nie zauważyłam, a przynajmniej nie w zadowalającym stopniu. Moim zdaniem, kosmetyk o tak wspaniałym, naturalnym składzie i w cenie prawie 30 zł, powinien mieć jednak o wiele lepsze działanie i przyjemniejszą konsystencję. 

Skład:

Plusy:
  • solidne i poręczne opakowanie z pompką (na plus również minimalistyczny design z elementami folkloru)
  • duża wydajność (te 300 ml starczy na dość długo - w moim przypadku kilka miesięcy)
  • zawiera składniki pochodzenia naturalnego i zioła z ekologicznych upraw (m.in. ekstrakt z bluszczyku, malwy i koniczyny)
  • nie uczula (zawiera kompozycje zapachowe bez alergenów)
  • ma bardzo ciekawy, słodki zapach polnych kwiatów.

Minusy:
  • po jakimś czasie zapach zaczyna męczyć
  • bardzo, ale to bardzo ciężko się rozsmarowuje i wchłania, przez co aplikacja do przyjemnych nie należy
  • działanie znikome (może za sprawą gliceryny i mocznika odczujemy delikatne zmiękczenie i nawilżenie, ale nic poza tym)
  • brak obiecanego działania ujędrniającego.

Dzisiaj kosmetyk dobił dna i szczerze powiedziawszy, odetchnęłam z ulgą, bo już nigdy więcej nie muszę się z nim męczyć. 

Miałam Ci ja Vianek, oj miałam, ale się pozbyłam. I dobrze mi z tym :) xo
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...