Kosmetyczni ulubieńcy lutego

Luty był miesiącem krótkim, ale za to bardzo pracowitym. W związku z nowymi obowiązkami w pracy, miałam niestety zastój w blogowaniu i udało mi się opublikować zaledwie cztery wpisy. Chyba jeszcze nigdy nie było u mnie tak słabo, ale wraz z początkiem marca postanawiam się wreszcie ogarnąć i bywaj częściej (zarówno tutaj, jak i na Waszych blogach). Promise! A skoro słowo się rzekło, zaczynamy nowy, obiecujący miesiąc podsumowaniem poprzedniego. Dzisiaj zapraszam na ulubione kosmetyki, natomiast w kolejnym poście przedstawię Wam zapach, książkę, film oraz piosenkę, które skradły moje serce w lutym...


ULUBIONE KOSMETYKI

W lutym oczarowały mnie przede wszystkim produkty marki Sephora, zakupione jeszcze w styczniu: maseczki pod oczy oraz paleta do makijażu. Maski pod oczy zużyłam w lutym dwie: odżywczą z miodem (Honey) oraz odmładzająco-wygładzającą Lingzhi. Maski mają formę płatków nasączonych płynem, które przyklejamy na skórę pod oczami i zostawiamy na 15 minut. Trzymają się dobrze, nie uczulają, doskonale nawilżają, i wygładzają skórę pod oczami, a poza tym niwelują cienie. Płatki kupiłam na promocji (po 9,90 za 1 opakowanie) i z pewnością będę jeszcze do nich wracać. Genialne są!  

The Graceful - Elegancka paletka cieni do powiek również pochodzi z zimowej wyprzedaży -45% (kosztowała  39 zł). Ma fikuśne, sześciokątne opakowanie z kartonu, wyposażone w lusterko i zawiera 16 przyzwoicie napigmentowanych kolorków: od jasnego beżu po ciemny granat czy grafit. 8 kolorów w palecie jest perłowych, a 8 matowych; cienie są różnorodne (będą odpowiednie zarówno na co dzień, do biura, jak i na imprezę) i niezwykle łatwo się nimi maluje. Co więcej, cienie nie osypują się i nie podrażniają moich wrażliwych oczu, więc jestem z nich naprawdę zadowolona, tym bardziej, że udało mi się je zdobyć za tak niską cenę. W lutym najczęściej nakładałam na powieki odcienie nude oraz złoto, ale chciałabym jeszcze wypróbować ciemniejsze odcienie (na razie jednak trochę brakuje mi odwagi ;).



Do codziennego makijażu twarzy najchętniej używałam Hypoalergicznego Fluidu korygującego marki Bell Hypoallergenic, który u mnie sprawdził się o niebo lepiej niż rozsławiony i chwalony przez większość blogerek podkład HD z Catrice. Przede wszystkim, ten krem cc ma lekką, nawilżającą formułę, nie podkreśla suchych skórek i zmarszczek, delikatnie kryje i wygląda na skórze bardzo naturalnie, niczym druga skóra (i praktycznie wcale nie czujemy, że mamy go na buzi!). Ponadto, odcień 01 Porcelain nie jest dla mnie za ciemny i nie odznacza się od szyi, jak większość jasnych kremów cc czy podkładów. Oczywiście, polecam ten produkt do makijażu codziennego, a nie na większe wyjścia ;) 

Na koniec jeszcze chciałabym wspomnieć o dwóch kosmetykach do pielęgnacji. Pierwszy z nich to odżywka stymulująca wzrost rzęs Revitalash Advanced, a w zasadzie jej miniatura, która wystarczyła mi na ok. 1,5 miesiąca codziennej aplikacji. Moje rzęsy są z natury raczej długie, a oczy dosyć wrażliwe, dlatego odżywkę aplikowałam na moje lichutkie i rzadziutkie brwi. Po kilkunastu dniach zauważyłam, że zaczęły mi wyrastać nowe włoski, więc uważam to za spory sukces - ta odżywka naprawdę działa! Niestety, ta miniatura nie jest zbyt wydajna, natomiast produkt pełnowymiarowy do najtańszych nie należy. Mimo to, jest naprawdę skuteczna i z całego serca Wam ją polecam. Poza tym, piękne jest to, iż ten produkt został stworzony z miłości męża do chorej na raka żony. 



I na koniec niepozorny kremik, który już po kilku pierwszych aplikacjach uratował moje przesuszone po zimie dłonie oraz stopy. Bioaktywny Krem Barierowy marki Oillan o pojemności 40 ml jest dosyć uniwersalny i można go stosować na przesuszoną czy szorstką skórę całego ciała. Muszę przyznać, że byłam zdesperowana i po prostu próbowałam z moich kosmetycznych zapasów wszystkiego, co było pod ręką i to dopiero ten kremik przywrócił mojej skórze właściwe nawilżenie oraz miękkość, jakiej potrzebowałam (a  wierzcie mi, ostatnio nawet masło shea okazało się niewystarczające !). Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tym produktem i jedyne minusy, jakie w nim dostrzegam, to średni (aczkolwiek nie nieprzyjemny) zapach oraz mała pojemność. Mimo to, będę na pewno wracać do tego kremu oraz sięgać po inne produkty tej marki, gdyż zapowiadają się bardzo dobrze. xo


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...