Ulubieńcy stycznia

Ostatnio bardzo, ale to bardzo opornie idzie mi blogowanie. Gdy już prawie miałam uśmiercić bloga, postanowiłam jednak dać mu jeszcze jedną szansę, znaleźć trochę wolnego czasu i opublikować nowy wpis z ulubieńcami zeszłego miesiąca. I, jak na niedzielnego blogera przystało, z nowym postem przychodzę w niedzielę. ;)

Styczeń minął błyskawicznie i mimo srogiej zimy i mrozów, znalazłam kilka fajnych rzeczy, które miniony miesiąc mi nieco ociepliły.


KOSMETYK 

Nawilżający krem do rąk Yves Rocher Złota Herbata (75 ml), kupiony w galerii na Krupówkach bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. W zeszłym roku miałam inny krem do rąk tej marki (z arniką), jednak ani z jego działania, ani z zapachu nie byłam zadowolona. W przypadku tego kremu jestem bardzo na tak. Przede wszystkim, fajnie nawilża przesuszone zimą dłonie (ma fajny skład, w którym znajdziemy aż 93% naturalnych składników, m.in. glicerynę, olej makadamia i masło shea), szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustego filmu, a do tego przyjemnie pachnie i ma bardzo ładne i poręczne opakowanie. Naprawdę dobry kosmetyk za niewielkie pieniądze (kupiłam go na wyprzedaży za niecałe 10 zł). Jedynym minusem jest fakt, że to edycja limitowana, a to oznacza, że już chyba więcej się z nim nie zobaczę.

ZAPACH

Perfumy Jo Malone Nectarine Blossom & Honey. W poprzednim wpisie narzekałam, że brakuje mi w tych perfumach otulającej słodyczy miodu i dominują w nich nuty cytrusowe. Niemniej, uzależniłam się od tego mocno ożywczego zapachu i obecnie spryskuję się nim niemal codziennie przed wyjściem do pracy. Oczywiście, mieszam go z innymi, znacznie słodszymi perfumami, ale właśnie ta jego moc i uniwersalność sprawiły, że totalnie się w nim zakochałam. Myślę, że po zużyciu tego flakonu (30 ml) kupię pełnowymiarowe opakowanie, bo to naprawdę dobra zapachowa inwestycja.


KSIĄŻKA

W styczniu przeczytałam tylko cztery książki, natomiast jedna zachwyciła mnie do tego stopnia, że przeczytałam ją już po raz drugi. "Uparte serce. Biografia Haliny Poświatowskiej" to w moim odczuciu najlepiej napisana i najbardziej wnikliwa biografia Haliny Poświatowskiej, jaką kiedykolwiek wydano. Podoba mi się to, iż Błażejowska nie wybiela postaci Poświatowskiej ani nie fałszuje faktów biograficznych, a poza tym stosuje niezwykle wciągającą narrację, przez co biografię czyta się jednym tchem, niczym dobrą powieść. Warto tę książkę przeczytać, nawet jeśli nie wiecie kim była Poświatowska lub jeśli nie interesuje Was poezja. Jeśli jesteście ciekawi tej książki, odsyłam Was do RECENZJI.


FITNESS 

Od jesieni ubiegłego roku uczęszczam do Studio Figura w sąsiedniej miejscowości. Jeśli śledzicie mnie na Instagramie, to pewnie wielokrotnie widziałyście moje stories na moim ukochanym urządzeniu do masażu ciała Rollshaper. Jako że walczę zarówno z lekką nadwagą, jak i cellulitem, postanowiłam w każdym miesiącu testować nowe zabiegi i/lub urządzenia, jakie oferuje moje lokalne studio. W styczniu najbardziej spodobał mi się  Lipolaser, który serdecznie Wam polecam. Lipolaser to całkowicie bezpieczny zabieg, który wykorzystuje innowacyjny laser diodowy, który obkurcza komórki tłuszczowe, zmniejszając je z rozmiaru winogrona do rodzynki. W rezultacie tracimy kilka centymetrów w obwodach na wybranej przez siebie partii ciała - w moim przypadku trafiło na uda, gdyż od lat mam z nimi problem. Zabieg spodobał mi się również z tego względu, że jest niesamowicie przyjemny i nie wymaga żadnego wysiłku z naszej strony; w zasadzie polega on na tym, że klientka leży sobie przez pół godzinki w śmiesznych okularach ochronnych i się relaksuje, natomiast urządzenie w tym czasie robi całą robotę. Jeśli myślicie poważnie o wyszczupleniu swojego ciała przed wiosną, to zdecydowanie polecam połączyć fitness właśnie z tym zabiegiem.

Na zdjęciu poniżej widzicie inne urządzenie (tj. Infra Shaper Swan), z którym polubiłam się dopiero w lutym, po jakiejś trzeciej czy czwartej sesji, więc na razie Wam o nim opowiadać nie będę. 


To tyle ulubieńców stycznia. Tymczasem zastanawiam się, jakim cudem mamy już drugą połowę lutego? Na szczęście mam jeszcze tydzień ferii, więc po cichu liczę na to, że uda mi się wrócić na bloga z regularnymi wpisami... xo
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...