Kosmetyczne zużycia kwietnia i maja, czyli projekt denko vs less waste

Od jakiegoś czasu staram się kupować mniej kosmetyków i ograniczać liczbę (zwłaszcza plastikowych) opakowań. W moich projektach denko nie chodzi o ilość, ale o jakość oraz zmniejszenie ilości odpadów. W dzisiejszym zestawieniu znajdziecie na przykład kupny peeling do ciała, ponieważ sukcesywnie staram się zużywać zapasy poupychane w szafkach i nie kupować już nowych scrubów. Dlaczego? Ponieważ moim zdaniem najlepsze są naturalne zdzieraki w duchu #zerowaste na bazie cukru, kawy i naturalnych olejków. Bez zbędnych plastikowych opakowań, chemii i praktycznie za darmo. W kwietniu i maju niestety tych opakowań troszkę się uzbierało, ale oczywiście wszystko w miarę możliwości zostanie posortowane oraz ponownie użyte lub przetworzone.


WŁOSY

Yope, Świeża trawa Naturalny szampon do włosów - odświeżająca formuła do włosów przetłuszczających się, 300 ml. Wiązałam z tym szamponem ogromne nadzieje, ale niestety kompletnie się u mnie nie sprawdził. Włosy miałam po nim po prostu niedomyte, tłuste i oklapnięte. Jego plusy to świeży zapach, 98% naturalnych składników, opakowanie z pompką oraz fakt, że po tym szamponie bez problemu mogłam rozczesać moje plączące się włosy. Niemniej jednak, działanie oceniam na beznadziejne. Produkt zużyłam do mycia ciała i okolic intymnych. Na pewno nie kupię ponownie. Opakowanie z dozownikiem raczej wykorzystam do mydła w płynie lub do płynu do zmywania naczyń.

Be Beauty, Suchy szampon o zapachu owoców egzotycznych, 200 ml. Kupiłam w lokalnej Biedronce, gdy skończył mi się Batiste i pilnie potrzebowałam jego zamiennika w sytuacji kryzysowej. Okazał się odkryciem sezonu - oczyszcza i odświeża włosy jeszcze skuteczniej niż jego poprzednik. Na pewno kupię ponownie, tym bardziej, że 1 opakowanie kosztuje tylko 9 zł. Osoby z włosami przetłuszczającymi się na pewno zrozumieją mój ból i konieczność ratowania się tego typu produktami w sytuacjach kryzysowych - dla mnie to po prostu konieczność. 


TWARZ

Skin79, All That Rose Mask - Skin Glow & Moisturizing. Rewelacyjna maska w płacie, którą nakładam raz w miesiącu na ukojenie cery po zabiegu domowej mezoterapii dermorollerem Yasumi. Ogromny plus za to, że nie pachnie typową różą i ma bardzo dobre działanie: nawilża, łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia oraz działa antyseptycznie. Mam jeszcze w zapasach jedną sztukę różaną oraz dwie aloesowe, więc jeszcze je u mnie zobaczycie.

Klairs, Freshly Juiced Vitamin Drop, 35 ml. Popularne w blogosferze koreańskie serum z witaminą C. Ja niestety nie byłam nim zachwycona - szczypanie skóry oraz brak widocznych efektów zdecydowały o tym, że na pewno nie kupię ponownie. Na szczęście na promocji zapłaciłam za niego około 60-65 zł zamiast 100 zł.


CIAŁO

Biolove, Body Peeling Plum - Peeling do ciała Śliwka, 100 ml. Bardzo przyjemny zapach i dobre działanie, natomiast tłusty film na skórze oraz mała wydajność przekonały mnie do robienia peelingów samodzielnie z fusów kawy lub cukru. Nie kupię ponownie, ale opakowanie wykorzystam do moich peelingów DIY.


ZAPACHY 

Jo Malone London, Blackberry and Bay Scented Candle. Chyba mnie prąd popieścił, by kupić tak małą świeczuszkę za ponad 100 zł. Zapach był świeży (ziołowo-porzeczkowy), świeczka paliła się bardzo ładnie, a zapach nie męczył, niemniej nie wydam już tyle kasy na tak maleńki produkt. Aktualnie wolę palić naturalne olejki eteryczne w kominku lub kupować naturalne sojowe świece polskich marek. Raczej nie kupię ponownie, ale ten uroczy szklany kieliszek wykorzystam.

Hebda, 100% naturalny olejek eteryczny Pomarańcza, 5 ml. Dostałam od Klaudyny po jej wykładzie na zeszłorocznej konferencji Meet Beauty. Naturalny produkt, pochodzący z Brazylii o bardzo przyjemnym i odświeżającym zapachu. Chętnie zamówię sobie ten olejek oraz wypróbuję jeszcze inne produkty ze sklepu Hebdy. 


To tyle zużycia w kwietniu i maju. Mam nadzieję, że w kolejnych miesiącach będzie mniej plastiku oraz że większość produktów okaże się prawdziwymi hitami. xo


Komentarze