Majowy Chillbox na Dzień Matki

Majowy Chillbox zawierał w sobie wszystko, co lubię: książkę, świecę zapachową (i to sojową!), kosmetyki, w tym naturalny scrub do ciała, kawowy krem pod oczy i maseczkę na tkaninie. Wiedziałam, co zawierał i wiedziałam, że go chcę. Gdy ekipa Chillboxa ogłosiła, że wysyłają za darmo na Dzień Matki, zamówiłam go od razu, po trochu z myślą o prezencie dla mojej mamy a po trochu z myślą o swoich potrzebach. Jeśli jesteście ciekawi tej edycji pudełka, zapraszam na openbox.


Chillbox to przede wszystkim pudełko, które ma sprzyjać relaksowi. W edycji majowej mamy oczywiście książkę, ale również świecę i słodką przekąskę. Jak dla mnie bomba.


Co do książki, chciałam wybrać dla mamy powieść obyczajową o rodzinie, która emigrowała do Kenii. Niestety, tamta książka nie była już dostępna, zatem zdecydowałam się na książkę przygodową. Jest to powieść pod tytułem "Dwie niedźwiedzice" M. Shalev (wydanej przez Marginesy, cena ok. 37-43 zł), która ma bardzo dobre opinie na portalu Lubimy Czytać. Jest tam historia rodzinna, miłość, zdrada i morderstwo, czyli zapowiada się bardzo ciekawie. Książkę od samego początku zamierzałam podarować mamie, gdyż jest ona prawdziwym molem książkowym (i wiecznie nie ma co czytać!). 

Myślę, że miłym dodatkiem do lektury będzie również słodka przekąska - naturalny baton energetyczny "Miodowy Kłos" wyprodukowany przez Pasiekę Łysoń (5,50 zł za sztukę) na bazie naturalnego miodu, orzechów i płatków owsianych. 

Z kolei Świeca sojowa marki Yush (16,90 zł) chyba zostanie ze mną, ponieważ moja mama praktycznie wcale nie pali świec i nie ma aż takiej obsesji na punkcie zapachów co ja. Świeczka jest mała (120 ml), ale w sam raz do wypróbowania - jest naturalna, ręcznie robiona, nieszkodliwa dla człowieka i na sucho pachnie prześlicznie (zapach nazywa się Green Passion).


Jeśli natomiast chodzi o kosmetyki naturalne, które znalazły się w boxie, mamy tu trzy produkty pełnowymiarowe oraz jedną miniaturę. Moja mama nie jest maniaczką kosmetyków, zatem do prezentu dorzucę jej tylko maseczkę - ostatnio przyznała, że maski w płacie są spoko (łatwa aplikacja, nie trzeba ich zmywać). Dostanie zatem Raspberry Collagen marki Purederm (7,90 zł/szt.). Peeling miodowy Białe Piżmo marki Honey Therapy (46 zł za 200 g) zostawię dla siebie, gdyż mama nigdy, przenigdy nie używa scrubów - ani do twarzy, ani nawet do ciała. Miałam kiedyś genialny krem do rąk tej firmy, więc tego kosmetyku jestem bardzo ciekawa (mimo iż miałam już nie kupować peelingów, tylko robić je sama). Ponadto w pełni naturalne Masło kawowe pod oczy La-le (20 zł za 30 ml) - jest podobno dosyć tłuste, ale mimo to chętnie przetestuję. Ogromny plus za szklane opakowanie! Co do miniaturki, Nawilżający balsam do ciała z aloesem O'Herbal (75 ml) zostawię sobie na wakacje, które już niebawem.


Pudełko kosztowało mnie 89 złotych (opcja bez subskrypcji), natomiast wysyłka była za darmo. Dla mojej mamy zostawię książkę, gdyż ona pożera książki w ekspresowym tempie i wiecznie nie ma co czytać, a poza tym maskę (ostatnio przyznała, że lubi te na tkaninie, bez zmywania) oraz słodką przekąskę. Pozostałe produkty zostawiam dla siebie, gdyż moja mama takich produktów po prostu nie używa i nie potrzebuje. Mam dla niej jeszcze jeden dodatkowy prezent w zanadrzu, więc mam cichą nadzieję, że będzie zadowolona i wszystko wykorzysta. Ja z kolei przygarniam świecę, peeling, krem pod oczy i miniaturę balsamu do ciała. Jest zatem i wilk syty, i owca cała. A Wam jak się podoba?

Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...