Zaczytane lato I

Wakacje to dla mnie idealna pora na czytanie książek. W związku z tym, postanowiłam rozpocząć nowy książkowy cykl na moim blogu - Zaczytane lato. W ramach tego cyklu zamierzam publikować zarówno wpisy zbiorowe, jak i recenzje pojedynczych tytułów, które mnie zachwycą tego lata. Jeśli lubicie wpisy książkowe lub zastanawiacie się, co warto wziąć ze sobą do poczytania na wakacje, zapraszam do dalszej części. 


W pierwszym miesiącu udało mi się przeczytać aż sześć pozycji. Pierwsze trzy książki nie zachwyciły mnie, natomiast trzy ostatnie (wszystkie z biblioteki!) to był sztos.



Na pierwszy ogień poszedł poradnik - Joe Vitale pt. "Prawo przyciągania. 5 prostych kroków do zdobycia bogactwa (lub czegokolwiek innego)". Książkę miałam już wiele lat, kiedyś bardzo mocno interesowałam się ruchem New Age i czytałam prawie wszystko, również tego autora. Teraz mam wrażenie, że wyrosłam z tych bajek i mydlenia oczu. Poradnik Vitale'go przeczytałam po raz drugi, i, niestety, po tych kilku latach wyrzuciłam na makulaturę. Jest to poradnik o tym, jak zarabiać miliony dolarów, całkowicie oderwany od naszej polskiej rzeczywistości. Osobiście nie polecam.

Kate Andersen Brower "Pierwsze damy Ameryki". Ponad 500 stron na temat pierwszych dam USA trochę mnie zmęczyło. Owszem, momentami było ciekawie, aczkolwiek wolę czytać indywidualne biografie znanych osób. Chętnie przeczytam więcej o Hillary Clinton oraz Michelle Obama, mimo iż obie panie niespecjalnie za sobą przepadają.

Layla Wheldon "Dance. Sing. Love. Miłosny układ" to było rozczarowanie sezonu. Książka niegdyś bardzo reklamowana na Bookstagramach, ja swój egzemplarz dostałam w ramach wymianki od koleżanki blogerki. Historia banalna - ona tańczy, on jest gwiazdorem, ona go nie cierpi, a potem jednak kocha. Główna bohaterka jest niesamowicie irytująca i chleje strasznie dużo whisky (mimo iż nie lubi). Wiele razy miałam ochotę cisnąć tą cegłą (528 stron!) o ścianę. Zmęczyłam, i mimo iż zakończenie trochę mnie zaskoczyło, na pewno nie sięgnę po dalsze części. Romanse to jednak nie moja bajka.


I wreszcie możemy przejść do książek bardzo dobrych. Pierwsza z nich to bestsellerowa powieść historyczna Heather Morris - "Tatuażysta z Auschwitz". Początkowo to miał być scenariusz do filmu, ale na szczęście zrobiono z niego powieść. Oczywiście, jest to historia oparta na faktach, historia trudna i głęboko poruszająca. W skrócie, książka to nietypowe love story w obozie koncentracyjnym Auschwitz oraz zaskakujące zakończenie, a zwłaszcza profesja głównego bohatera, Lalego, już po obozie. Uważam, że każdy powinien przeczytać i się wzruszyć, ponieważ żadna recenzja nie odda tych emocji. Mój egzemplarz był co prawda z biblioteki, ale po oddaniu mama pożyczyła mi swój własny egzemplarz na potrzeby zdjęcia. Gorąco polecam, nawet na wakacje.

Nicola Yoon, "Ponad wszystko" to z kolei powieść młodzieżowa. Książka opowiada o dziewczynie, która od 17 lat nie wychodzi z domu z powodu bardzo rzadkiego schorzenia. Maddy jest śliczna, mądra i oczytana; ma swój własny świat, bardzo bogatą osobowość, pisze recenzje książek w necie i żyje według ściśle określonych przez jej matkę-lekarza zasad. Każdy jej dzień wygląda podobnie do czasu, aż Maddy się zakochuje. Potem zaczyna się dziać, a zakończenie zaskakuje (choć ja byłam w stanie się domyślić pewnych rzeczy). Jest napisana w bardzo fajny sposób, przez co czyta się lekko i błyskawicznie. Przyznam, że najpierw obejrzałam film i znałam już zakończenie, natomiast Wam polecam odwrotną kolejność (najpierw książka, a dopiero potem film). Gwarantuję, że zakochacie się w tej historii i w Ollym - co za niesamowity chłopak!

I na koniec zostawiłam klasykę, tj. Margaret Atwood "Opowieść podręcznej". Każdy już chyba słyszał o serialu, ja natomiast obejrzałam tylko pierwszy sezon i nie zamierzam oglądać dalej. Tak naprawdę, gdyby nie serial, nie wszystko w powieści byłabym w stanie ogarnąć. Nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna - w końcu jest to "antyutopia o piekle kobiet", czyli opowieść o Republice Gilead, gdzie płodne kobiety są całkowicie zniewolone i służą jedynie do zapładniania. Jak dla mnie, książka z jednej strony oryginalna i wstrząsająca, ale z drugiej zaskakująco aktualna. Muszę Was ostrzec, że w powieści jest sporo retrospekcji i narracja momentami robi się chaotyczna, przez co czytelnik może się poczuć zdezorientowany. Dzięki serialowi na szczęście wiedziałam, o czym mowa. Tak naprawdę, książka to pierwszy sezon serialu w wersji light (bez nadmiernie brutalnych scen i kilku wątków). Tak  czy inaczej, gorąco polecam. 

Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...