CHORWACJA, Istria: Peroj

Witajcie po długiej wakacyjnej przerwie! Wracam do was po urlopie w Chorwacji - z naładowanymi bateriami, gotowa na nowe projekty i wyzwania. W tym roku pandemia pokrzyżowała nam nieco turystyczne plany i sprawiła, że wczasy zorganizowaliśmy z mężem na własną rękę. Razem z naszymi psami pojechaliśmy na Chorwację, o której marzyliśmy od dawna. Zatrzymaliśmy się w prywatnym domku letnim w malutkiej miejscowości Peroj na półwyspie Istria. W naszej wsi niewiele było do zwiedzania, więc tam głównie plażowaliśmy i spaliśmy. 




Na szczęście, udało nam się znaleźć plażę dla psów, a że była ona znacznie mniej popularna od wszystkim znanej Peroj Beach, postanowiliśmy już na niej zostać do samego końca. Na pewno dla większości z was minusem jest plaża kamienista (trzeba się dodatkowo uzbroić w specjalne buty i maty do leżenia), ale dla mnie ogromnym plusem były: brak tłumów, spokój i bezpieczeństwo. No i najważniejsza sprawa: pieski miały cień oraz dostęp do wody pitnej. 


Oprócz świetnej plaży, w Peroj są tylko trzy sklepy, kościół i dwie restauracje: jedna z nich to mała pizzeria z rewelacyjną pizzą, natomiast drugą odkryliśmy dopiero w ostatni dzień urlopu. Była to nieco bardziej elegancka restauracja przy basenie hotelu Villa Letan, z przepysznymi lokalnymi specjałami Istrii (na zdjęciu pizza z szynką istryjską i sałatą z warzyw; potem zdecydowaliśmy się jeszcze na gnocchi z mięsem, zaś na deser dostaliśmy od szefa kuchni cytrynowe lassi). Ponadto, na grillu u sąsiadów skosztowaliśmy trochę szynki istryjskiej (która przypomina parmeńską) oraz świeżo grillowanych ryb, które lokalsi jedzą palcami. Poza tym, w lokalnej piekarni kupowaliśmy na śniadanie placek z serem - lubiłam go łączyć z jogurtem greckim i świeżymi owocami, co widać na zdjęciu na dole.



W restauracjach jadaliśmy tylko obiady lub kolacje w ogródkach (z zachowaniem zasad bezpieczeństwa), natomiast na plaży praktycznie nikogo obok nas nie było, ludzie zachowywali duże odstępy, a my mieliśmy darmowe parawany dla nas i dla naszych psów (to te białe igloo ze zdjęcia z napisem "Pet friendly"), więc czego chcieć więcej. Poza tym, Peroj był genialną bazą wypadową, skąd razem z psami własnym samochodem jeździliśmy pozwiedzać do pobliskiej Fazany, Puli oraz nieco dalej, do malowniczego miasta Rovinj (o tych wycieczkach napiszę jednak w osobnym poście). Jestem zachwycona Chorwacją, ale z drugiej strony, czuję lekki niedosyt. Razem z mężem chcemy jeszcze raz odwiedzić Istrię (koniecznie Rovinj!), a mnie marzy się jeszcze Dalmacja, a w szczególności Split i Dubrownik. 




Komentarze

  1. Piękne miejsca i zdjęcia :) Zazdroszczę pobytu w Chorwacji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie wyjazd to moje marzenie, super miałaś wakacje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę Ci, by Twoje marzenie o Chorwacji również się spełniło!
      PS ja czekałam na spełnienie mojego parę dobrych lat, ale warto było czekać ;)

      Usuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!

UWAGA!!! proszę nie spamować i nie umieszczać linków do swoich blogów czy stron. Sama potrafię Was znaleźć w sieci ;)

Korzystanie z tej strony i pozostawianie komentarzy jest jednoznacznym wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych zgodnych z art. 13 o Ochronie Danych Osobowych.
Jednocześnie każda osoba ma prawo do dostępu do treści swoich danych osobowych oraz prawo ich poprawienia w razie potrzeby.

- Justyna F (Elfie)