Slow life według Elfie (part I)


WTF IS SLOW LIFE???
Zapotrzebowanie na slow, czyli szeroko pojęte połączenie minimalizmu z życiem w harmonii ze sobą i na nieco wolniejszych obrotach staje się ostatnio coraz bardziej powszechne. Wiecznie zapracowani i zmęczeni tym całym wyścigiem szczurów czy też życiem na wysokich obrotach, coraz częściej potrzebujemy chwili odpoczynku oraz nowych, efektywnych sposobów na tzw. reset. Jak pisze Joanna Glogaza w swojej nowej książce pt. "Slow life. Zwolnij i zacznij żyć", jest to nic innego jak "prowadzenie harmonijnego, szczęśliwego życia w zgodzie ze sobą". Co więcej, wg autorki, slow life to "styl życia, w którym stawiamy na jakość, nie na ilość". Mimo, iż zjawisko to jest szczególnie popularne ostatnio, ma ono wiele wspólnego z niektórymi religiami czy starożytnymi filozofami. Dla mnie slow life to nic innego, jak życie w spokoju i harmonii, życie pełne szczęścia i przepływu (z ang. flow), a wreszcie celebrowanie chwili obecnej, docenianie tego, co mamy TU i TERAZ, czyli swego rodzaju odświeżona wersja carpe diem. Co więcej, w slow life chodzi o jakość życia, co moim zdaniem wiąże się także z otaczaniem się tylko wartościowymi ludźmi, przedmiotami czy rozrywkami, które mają na nas dobry wpływ, dają nam szczęście oraz wewnętrzny spokój. Nawiązując do zasady minimalizmu (tj. mniej znaczy więcej), mniej w naszym życiu śmieci i bylejakości, a więcej zdrowia, porządku i wysokiej jakości dóbr, ludzi oraz chwil.

SLOW LIFE WEDŁUG ELFIE
Wcześniej w moim życiu bywało różnie; czasami otaczałam się ludźmi, którzy byli toksyczni, negatywni, fałszywi bądź nudni, często z powodu tzw. braku laku (smutne, ale prawdziwe). W moim życiu było też sporo przedmiotów, które tylko kurzyły się na półkach i zabierały miejsce, mimo iż od lat nie były używane i po prostu przestały być mi już potrzebne (mam tu na myśli zwłaszcza stare, szkolne kserówki, książki, płyty CD i DVD, ubrania, dodatki, stare czasopisma czy też bezsensowne bibeloty). Podobnie było również z czasem wolnym, który wypełniały mi zajęcia konsumujące ogromną ilość czasu, ale niewiele wnoszące do mojego życia (przykładem niech będą seriale typu "Pierwsza miłość", gierki na Facebooku czy przeglądanie portali plotkarskich typu Pudelek ;). 

Na szczęście, slow life to określenie, które idealnie opisuje moje aktualne życie, bowiem nie ogranicza mnie żaden etat w korporacji (ok, dorabiam sobie w pewnej znanej w całym kraju szkole językowej, ale mimo to pracuję na luzie i z przyjemnością), póki co nie mam też dzieci, przez co mam sporo wolnego czasu, a większą część tygodnia spędzam po prostu tak, jak lubię i jak mi wygodnie. Oczywiście, raz na jakiś czas zdarzają mi się okresy wzmożonej pracy, jednak wówczas weekendy stają się dla mnie takim obowiązkowym czasem na chillout i doładowanie baterii, i to właśnie wtedy śpię do południa, czytam i generalnie celebruję sobie słodkie nicnierobienie... aż do kolejnego poniedziałku. Odpoczynek jest sztuką, dlatego uważam, iż warto się go nauczyć (o ile oczywiście mamy z tym problem) i zwyczajnie celebrować swój czas wolny najlepiej, jak się da.


Slow life to tak naprawdę temat rzeka oraz świetny materiał na książkę (notabene, książkę Glogazy właśnie zaczęłam czytać, ale już wiem, że będzie moim ulubieńcem lata!) czy na kolejne posty na blogu, dlatego też mam w planach przedstawić Wam niebawem kilka moich sposobów i patentów na leniuchowanie oraz życie w harmonii z własnymi zainteresowaniami i potrzebami. Dajcie mi koniecznie znać, co sądzicie o filozofii slow life (ewentualnie slow food czy slow fashion) i jak to jest z Waszym czasem wolnym... Pozdrawiam Was cieplutko i do usłyszenia wkrótce! xoxo
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...