Listopadowe pudełko LIFERIA, czyli wielka szansa na sukces

Co robi baba, gdy ma zbyt duży wybór beauty boxów na rynku? Marudzi. Wybrzydza. Kręci nosem. A co robi baba (tj. kosmetykomaniaczka / blogerka / pudernica / zakompleksiona nastolatka / zwykła matka Polka, która po prostu lubi o siebie dbać - niepotrzebne skreślić ;), gdy przychodzi do niej listopadowe pudełko LIFERIA? Cieszy się. Skacze z radości. Pisze o tym post.



Ukraiński beauty box LIFERIA w drugiej, listopadowej odsłonie znów pozytywnie zaskakuje zawartością. Tym razem w pudełku znajdziemy 5 kosmetyków i to aż 4 produkty pełnowymiarowe. Moje pierwsze wrażenia to oczywiście ogromny zachwyt i ciekawość, bowiem oprócz dobrze mi znanego polskiego kosmetyku, wszystkie pozostałe produkty są dla mnie kompletnie nowe i trzeba przyznać, że zapowiadają się niezwykle obiecująco...* 


*Oczywiście, są to moje pierwsze wrażenia dotyczące testowanych kosmetyków; po nieco dłuższym stosowaniu dodam do moich opisów aktualizacje oraz ostateczną ocenę pudełka. :-)


Po pierwsze, po raz drugi marka Naobay, którą polubiłam już za sprawą kremu nawilżającego z pierwszej edycji. Tym razem dostajemy Mleczko do twarzy HydraPlus o pojemności 200 ml, które ma przede wszystkim oczyścić, złuszczyć oraz nawilżyć naszą skórę. Jestem bardzo zadowolona z obecności mleczka w pudełku, ponieważ zimą skóra ma tendencję do nadmiernego przesuszania, więc myślę sobie, iż mleczko będzie fajną alternatywą dla płynów micelarnych. Ponadto na plus jest fakt, iż w składzie tego produktu znajdziemy aż 99% naturalnych składników, m.in. sok z liści aloesu, oliwkę europejską, olejek ze słodkich migdałów, ekstrakt z prawoślazu lekarskiego czy z owocu jabłoni, które dodatkowo pochodzą z upraw organicznych (są to moje własne przekłady składników z opakowania produktu, zob. Ingredients).


Po drugie, w boxie znajduje się również maseczka do twarzy hiszpańskiej marki Unani - jest to Dermo Defense face mask w metalowym 100 ml opakowaniu z pompką. Na początku był to dla mnie produkt enigma - jako że nie mam w pudełku karteczki informacyjnej, a na opakowaniu nie ma żadnych informacji dotyczących składu, sposobu użycia czy działania, nie bardzo wiedziałam, jak się za nią zabrać. Podeszłam do tego produktu na zasadzie "ryzyk - fizyk" i nałożyłam na twarz na ok. 10 czy 15 minut. Dopiero potem doczytałam na stronie liferia.pl, że kosmetyk należy aplikować 1-2 razy w tygodniu na 10 minut, a następnie zmyć. Jak dowiemy się z opisu zamieszczonego na stronie serwisu, kosmetyk ten ma nam zapewnić przede wszystkim działanie ochronne i regeneracyjne, ale o tym przekonam się dopiero za jakiś czas. Na razie podoba mi się przezroczysta, żelowa konsystencja, śliczny roślinny zapach oraz minimalistyczne opakowanie. Zresztą, maski do twarzy uwielbiam, więc ta na pewno się przyda...


W pudełku znajdziemy również trzeci hiszpański kosmetyk, jakim jest Puder mineralny w kompakcie VG Professional - Foundation Studio Fix (20 g) w odcieniu 101. Pierwszy raz słyszę o tej firmie i o tym produkcie, niemniej, podoba mi się eleganckie opakowanie z lusterkiem i gąbeczką, zawartość wosku jaśminowego, lawendy oraz SPF15. Poużywam jakiś czas i sprawdzę, czy moja cera będzie matowa, aksamitna i jednocześnie ujednolicona i promienna, jak to zapewnia producent. Oczywiście, dam znać za jakiś czas!



Kolejnym kosmetykiem jest Kawowy Scrub do ciała Mr.Scrubber rodem z Ukrainy. W pudełku mamy 100g saszetkę kosmetyku o bardzo ciekawym, olejkowym składzie (olej z pestek winogron, z orzeszków makadamia, arganowy, z awokado, oliwa z oliwek plus masło shea) oraz wspaniałym obiecywanym działaniu złuszczającym, ujędrniającym i antycellulitowym. Cóż, ja w bajki nie wierzę, jednakże zdaję sobie sprawę z tego, że podstawą walki z cellulitem (czy raczej pielęgnacji skóry wymagającej dodatkowego ujędrnienia) jest przede wszystkim mocne zdzieranie martwego naskórka. Mam nadzieję, że ten peeling się sprawdzi. Zdzieraków w mojej łazience nigdy za wiele!



I na koniec, kosmetyk doskonale mi znany - Żel ze świetlikiem lekarskim i herbatą do powiek i pod oczy polskiej marki FLOS-LEK (10 g). Żele pod oczy Flos-Lek'u kupowałam namiętnie w aptekach już jako nastolatka a potem na studiach, były to moje pierwsze i ukochane kosmetyki do skóry wokół oczu. Ten żel ma łagodzić podrażnienia i zmęczenie oraz generalnie koić okolice oka. Cóż, zobaczymy, jak ten produkt sprawdzi się po 30., tj. przy pierwszych kurzych łapkach, zmęczeniu i suchej, bardziej wymagającej skórze... 


Co mi się najbardziej podoba? Przede wszystkim, miałam już dosyć pewnego boxa, w którym królowały miniatury - gdy otwierałam już któreś takie pudełko z rzędu, myślałam sobie ze złością "What? Znowu miniatury? Co za strata pieniędzy!", podczas gdy tutaj ucieszyłam się, że prawie wszystkie kosmetyki są pełnowymiarowe. Po drugie, podoba mi się fakt, iż w pudełkach Liferia odkrywamy kosmetyki nowe, nieznane i niedostępne w naszych drogeriach (notabene, często bardzo dobre, o naturalnym składzie i dosyć drogie); dzięki tej edycji mam możliwość odkryć kolejny produkt Naobay plus 2 nowe hiszpańskie marki: Unani oraz VG Professional, czy wreszcie swoją pierwszą ukraińską markę Mr.Scrubber. Myślę, że wszystkie kosmetyki będą mi pasować i na pewno je wykorzystam - w tym pudełku nie widzę żadnego zbędnego elementu i mam nadzieję, że moja recenzja po przetestowaniu produktów tylko to potwierdzi.

Co mi się nie podoba? Cóż, jedynym minusem tej edycji jest brak kartki informacyjnej o produktach, jak również na opakowaniach niektórych kosmetyków - mam tu na myśli zwłaszcza maskę Unani, której składu do końca nie jestem pewna. Jeśli gdzieś znajdziecie takie informacje, dajcie mi proszę znać w komentarzach - będę wdzięczna! Poza tym, nie podano tym razem kosztu poszczególnych kosmetyków; poza żelem Flosleku, który kosztuje zapewne jakieś 10-12 zł, nie znam dokładnie wartości całego boxa. Czytałam jedynie na blogach, że wartość listopadowej edycji przekracza 200 zł! A koszt pudełka w subskrypcji to 59 zł z wysyłką, zatem moim zdaniem bardzo, ale to bardzo się opłaca! Generalnie, porównując z innymi pudełkami subskrypcyjnymi na polskim rynku, wróżę Liferii wielki sukces... :-)

Jeśli jeszcze nie zamówiłaś swojego beauty boxa LIFERIA, 
koniecznie klikaj <<TUTAJ>>. xo

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...