UZDROVISCO: Fitoaktywne trio

Kosmetyki marki Uzdrovisco trafiły do mnie w październiku (jako upominki po konferencji Meet Beauty), jednak dopiero teraz udało mi się je zużyć do cna i obiektywnie ocenić. Mimo pierwszych zachwytów nad składami, zapachem i konsystencją tych produktów, muszę przyznać szczerze, że z kremem i ampułką długo nie było mi po drodze. Esencja natomiast okazała się zdecydowanym faworytem i od razu między nami zaiskrzyło. Jeśli jesteście ciekawi, jak te trzy gagatki sprawdziły się na mojej mieszanej cerze, zapraszam na recenzję.

Fitoaktywny tonik-esencja (bezwacikowy nawilżający), 150 ml

Ten kosmetyk od razu przypadł mi do gustu, bowiem ma przyjemną, żelową konsystencję, naturalny i nienachalny zapach nagietka oraz fantastyczne, nawilżająco-kojące działanie. Kosmetyk ten znajduje się w smukłej i poręcznej plastikowej tubie, zamykanej na klik. Jest to produkt "bezwacikowy", który pełni rolę zarówno tonizującą, jak i nawilżającą - w zasadzie ma postać esencji, którą należy wklepać palcami w oczyszczoną skórę tuż przed dalszą pielęgnacją (FYI dla wszystkich maniaków zero i less waste: tylko tuba PET nadaje się do recyklingu, nie generujemy odpadów w postaci zużytych wacików, co jest moim zdaniem spoko - ja używam wacików tylko do demakijażu oka, natomiast toniki lubię w formie esencji lub sprayu). Co do działania, możemy wymienić następujące: a) tonizujące - kosmetyk przywraca naturalne ph i daje równowagę skórze, b) działanie kojąco-łagodzące, c) odświeżanie i przyjemne chłodzenie skóry, i wreszcie d) nawilżenie i zmiękczanie - czyli uzyskanie tzw. pupci niemowlaka ;). Ten produkt został ze mną na dłużej i w miarę dostępności online będę do niego wracać (na razie nie miałam przyjemności spotkać się z nim w realu, bo do Rosska raczej rzadko chadzam). Cud, miód i 98% natury (wśród składników aktywnych m.in. napar z nagietka, kwas hialuronowy i syrop węglowodanowy).* Jakby tych zachwytów było mało, dodam tylko, że ten produkt jest meeega wydajny, a kosztuje mniej niż 30 zł. Moja ocena: 9/10 (minus za niedostępność).

*Więcej informacji odnośnie składu znajdziecie na stronie producenta.

Fitodozująca ampułka-booster wzmacniająca i odbudowująca, 30 ml

Biały, lejący płyn, który jako jedyny z tej trójki nie pachniał i okazał się dla mnie mało przyjemny czy pożyteczny. Trzeba przyznać, że samo opakowanie jest bardzo eleganckie - szklana 30 ml buteleczka z pipetką, która ładnie prezentowała się na toaletce. Niestety, pipeta słabo nabierała produkt, a pod koniec w ogóle nie chciała współpracować, więc trzeba było ręcznie wylewać serum z buteleczki. Co do samego stosowania i działania kosmetyku, również nie mam zbyt dobrych wieści. Mimo lekkiej konsystencji, szybkiego wnikania i braku lepkiej czy tłustej warstwy, ampułka stosowana na wilgotną skórę (po naturalnym hydrolacie lub toniku-esencji) niestety szczypała, co było bardzo zniechęcające. Po nałożeniu kremu z tej serii nieprzyjemne odczucie po chwili mijało, ale mimo to było to raczej męczenie się aniżeli przyjemny wieczorny rytuał pielęgnacyjny. Co do działania, ciężko mi się wypowiedzieć, bo przez długi czas zrezygnowałam z używania tej ampułki, a gdy już do niej wróciłam (głównie po to, by ją wreszcie "zmęczyć" i wyrzucić puste opakowanie), nie widziałam żadnego efektu czy różnicy. Moim zdaniem, sama esencja i krem robiły robotę, w związku z tym, na 100% nie sięgnę po ten produkt ponownie. Moim zdaniem szkoda na niego czasu, atłasu i ... hajsu (48 zł). Moja ocena jest zatem dość brutalna: 3/10. 


Fitodozujący wieczorny krem, 50 ml 

Z tym kremem na początku była huśtawka emocji: po pierwszym użyciu efekt wow (super skład, konsystencja i zapach), potem okazał się za ciężki na jesień (czytaj: moja skóra świeciła się jak psu pewna część ciała), ale ostatecznie wróciłam do niego podczas styczniowo-lutowych mrozów i zużyłam do cna. Opakowanie, czyli biały słoiczek z uroczą brązową nakrętką, mieści 50 ml gęstego i słodko pachnącego kremu, który ładnie się rozprowadza i szybko wchłania, ale może nadmiernie przetłuszczać tłuste i mieszane cery. U mnie sprawdził się tylko podczas mrozów, gdy moja skóra borykała się z nadmiernym przesuszeniem. Wówczas był prawie idealny - skóra była uspokojona i nawilżona, aczkolwiek musiałam przeprosić się z bibułkami matującymi i używać ich bardzo, ale to bardzo hojnie przed pójściem spać (w przeciwnym razie nie chcielibyście widzieć rano mojej poduszki). Według producenta, krem ma działanie przeciwstarzeniowe i jest skierowany dla posiadaczek cery dojrzałej oraz suchej, natomiast ja zauważyłam głównie działanie nawilżające oraz efekt glow (a może to było tylko sebum, sama nie wiem). Krem kosztuje ok. 50 zł, ale ja raczej do niego nie wrócę, no chyba że zimą - bo w sumie jako treściwy zimowy krem na noc sprawdził się całkiem dobrze. Nie polecam osobom, którym nadmiernie świeci się cera, ale tym "wysuszonym" jak najbardziej, zwłaszcza na sezon jesienno-zimowy. Moja ocena: 6/10.

Dajcie mi koniecznie znać, czy miałyście już do czynienia z kosmetykami marki Uzdrovisco i ewentualnie jak się u was spisały. A jeśli wiecie, gdzie poza Rossmann'em można je kupić, będę wdzięczna za cynk. xoxo

Komentarze

  1. Zawiodłam się na kremie pod oczy, który na maxa ściągał moją skórę, raczej nie będę dalej próbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, Dorotko, pamiętam Twoją recenzję tego kremu - szkoda :(

      Usuń
  2. Lubię gęste i treściwe kremy na noc, bo mam suchą cerę, więc może i ten krem by się u mnie sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Krem wygląd na taki jak lubię, gesty I treściwy. Myślę, że moja sucha skóra polubilaby się z nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie weź go pod uwagę , może Ci się spodobać 👍

      Usuń
  4. Nie próbowałam ich jeszcze na swojej skórze, ale czytałam same dobre opinie na ich temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czytałam prawie same superlatywy na ich temat, jedynie ampułka miała ze
      2 nie najlepsze opinie na wizażu (dziewczyny miały podobne odczucia, co ja).

      Usuń
  5. Markę kojarzę, ale nic od nich nie miałam. Moja cera na razie się uspokoiła, wiec nie zamierzam testować nic nowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze! Czasem warto się trzymać starej i sprawdzonej pielęgnacji aniżeli testować nowe kosmetyki ;)

      Usuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!

UWAGA!!! proszę nie spamować i nie umieszczać linków do swoich blogów czy stron. Sama potrafię Was znaleźć w sieci ;)

Korzystanie z tej strony i pozostawianie komentarzy jest jednoznacznym wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych zgodnych z art. 13 o Ochronie Danych Osobowych.
Jednocześnie każda osoba ma prawo do dostępu do treści swoich danych osobowych oraz prawo ich poprawienia w razie potrzeby.

- Justyna F (Elfie)