Duiven - nasz nowy dom

W ostatnim wpisie (z października zeszłego roku!) obiecałam pokazać wam nasz nowy dom i miasto, w którym osiedliliśmy się w Holandii. Ogarnięcie domu oraz ogrodu okazało się ogromnie czaso- i pracochłonne, a gdy już udało nam się oczyścić i zagospodarować nową przestrzeń do życia, znalazłam pracę, po której zwyczajnie nie miałam na nic siły. I stąd kolejna, kilkumiesięczna przerwa na moim blogu, ale teraz znowu poczułam potrzebę powrotu i dzielenia się z kimś moim nowym, niderlandzkim życiem i podróżami. Na początek pokażę wam kilka ujęć naszej miejscowości, które zrobiłam w 2021 roku (w kolejnym wpisach pokażę aktualne fotki). Jest to miasteczko Duiven (nazwa po polsku oznacza "Gołębie"), które znajduje się we wschodniej części Niderlandów, około 15 minut od dużego miasta Arnhem i niecałe 20 minut od granicy z Niemcami. 


Zdjęcia powyżej przedstawiają centrum Duiven.

***

Nasz dom to typowa szeregówka w bardzo przyjaznej i spokojnej okolicy. Niestety, jak większość wynajmowanych domów w Holandii, mieszkanie było nieumeblowane, więc poza drobnymi regałami czy stolikami z IKEA, musieliśmy kupić kanapę, łóżko, żyrandole i masę innych rzeczy. Odkryliśmy genialne meble i akcesoria z drugiej ręki w sklepach charytatywnych (po niderlandzku takie sklepy nazywają się kringloopami). Wiadomo, są kringloopy lepsze i gorsze, ale czasem można w nich znaleźć prawdziwe perełki, nie tylko vintage, ale też IKEA z drugiego obiegu (kupiliśmy tu masę porcelany, wieszaków, stolik kawowy, łóżko i RTV z serii Hemnes za naprawdę niewielkie pieniądze). Poza tym, czasem poluję w tych sklepach na książki oraz płyty CD (zwłaszcza z moich ukochanych lat 90.), a na święta kupiłam też przepiękne stroiki i bombki za dosłownie kilka euro.

Pierwszy wystrój naszego salonu (teraz sporo się zmieniło):

Dwa z naszych ulubionych kringloopów:


Projekt ogród, a w zasadzie odchwaszczenie przestrzeni przed domem oraz ogarnięcie ogródka z tyłu domu, zajęło sporą część jesieni. Ogród z tyłu jest nadal w trakcie zmian (aktualnie czekamy z roślinami i pracami do wiosny), ale z przodu z grubsza wygląda to tak, jak być powinno, czyli po prostu schludnie, bez większych rewolucji. Okazuje się, że Holendrzy przywiązują ogromną wagę do swoich ogrodów i nienawidzą chwastów w ogrodzie sąsiadów. Widząc nasz wysiłek, bliżsi i dalsi sąsiedzi zaczęli ochoczo zagadywać, poznawać się z nami i komentować karygodne zaniedbanie poprzednich lokatorów. 

Ogród od frontu przed porządkami:


Ogród od frontu po odchwaszczeniu: 


Na spacerach z psami poznałam nieco lepiej nasze osiedle, a także odkryłam pobliski park i kanał. Muszę przyznać, że jest to bardzo przyjazna okolica, aż chce się spacerować. 


Na wiosnę chciałabym sobie kupić rower i odkryć jeszcze więcej. 

Trzymajcie za mnie kciuki! xo

  

Komentarze

  1. Piękna okolica, pozazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niech Wam się dobrze mieszka w nowym domu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękne i klimatyczne miejsce :)

    https://profashionworld.blogspot.com/2022/02/odkurzacz-jimmy-jv85-recenzja.html

    OdpowiedzUsuń
  4. okolica na prawdę robi wrażenia, a rower to super pomysł:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy konstruktywny komentarz!

UWAGA!!! proszę nie spamować i nie umieszczać linków do swoich blogów czy stron. Sama potrafię Was znaleźć w sieci ;)

Korzystanie z tej strony i pozostawianie komentarzy jest jednoznacznym wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych zgodnych z art. 13 o Ochronie Danych Osobowych.
Jednocześnie każda osoba ma prawo do dostępu do treści swoich danych osobowych oraz prawo ich poprawienia w razie potrzeby.

- Justyna F (Elfie)